Niepełnosprawność wyzwaniem nie tylko dla niepełnosprawnych / oczami wolontariusza /
Niepełnosprawność - już same nazywanie jej w taki sposób stygmatyzuje osoby niepełnosprawne. Pierwsze myśli, jakie nam towarzyszą i kojarzą się z takim stanem to jakaś "niepełność", ograniczenie, zakaz, bariery. Wstyd, izolacja, brak czegoś. Są różne kryteria normalności i sprawności - społeczne, jakościowe, ilościowe i często w ich odniesieniu traktuje się osoby niepełnosprawne jako gorsze. Współczesny świat staję się jednak coraz bardziej otwarty na inność. Może się wydawać, że ludzie zaczynają akceptować i otwierać się na odmienność i coraz chętniej i częściej pomagają. Odmienny przecież oznacza nie tylko gorszy, ale także: zróżnicowany, niezrozumiały, nieszablonowy. Największe bariery tkwią nie w świecie, tylko w ludziach, którzy muszą obcować z innymi i nie potrafią wyjść poza własny egoizm i samego siebie.
Możemy zaryzykować stwierdzeniem, że w niepełnosprawności jest coś "magicznego". Mogą to potwierdzić wszystkie osoby pracujące i obcujące z osobami niepełnosprawnymi na co dzień. One widzą, że kontakt ten jest wyjątkowy i wzbogacający. Nie w sensie czegoś paranormalnego czy oderwanego od rzeczywistości. Wręcz przeciwnie - magia dotyczy tutaj czegoś realnego i rzeczywistego - bo nas samych i naszych relacji ze światem. Osoby niepełnosprawne osadzają nas w twardej rzeczywistości. Tym świecie, który ich ogranicza jako jednostki. Osoby takie powinny być dla nas przykładem tego, jak można walczyć z ciałem, które czasami nas ogranicza i jak można wyjść z tej walki zwycięsko.
Dla mnie spotkania z osobami niepełnosprawnymi wiążą się z nauką szacunku dla drugiego i dostrzeganiu w każdej jednostce godności. Chodzi tutaj o wyjątkowość spotkania się z drugim człowiekiem. Niektóre osoby - praktykantki, początkujące nauczycielki czy psycholożki - boją się takich osób. Strach jest czymś naturalnym. Zwłaszcza ten przed czymś dla nas niezrozumiałym i czego nie znamy. Jednak czy nie ma czegoś bardziej wartościowego niż otwieranie siebie na innych i pomoc im? Bądźmy odważni! Bądźmy silni, a będziemy szczęśliwi. Starajmy się dostrzegać w tym szanse także dla nas samych. Bo do naszych obowiązków należy też dbałość o nasze zdrowie i życie.
Gdy zastanawiasz się nad tą relacją w pierwszym momencie wydaję Ci się ona niesymetryczna - często popełniamy błąd stawiając się wyżej. Problemem jest nie stawianie ich ponad czy pod nami, hierarchizowanie tej relacji w jakikolwiek sposób, tylko coś tak prostego, że aż trudnego - na dostrzeżenie w tej drugiej osobie innej osoby, która nie tylko potrzebuje naszej pomocy, współczucia czy wniesienia wózka po schodach. Spojrzenie na tą osobę, jako kogoś z pasjami, z humorami i problemami - nie tylko w ramach niepełnosprawności - ale także w ramach duchowości, tożsamości. Praca z osobami niepełnosprawnymi jest pracą trudną, powodującą nawet groźne wypalenie zawodowe i zwątpienie. Jednak to, co podtrzymuje osoby tak pracujące często jest wiara. Sami muszą oni wzbudzać w sobie tą satysfakcję. I całkiem prawidłowo, bo w dzisiejszych czasach otwieranie się na drugiego człowieka - tak ograniczone i zubożone elektronicznymi kontaktami - jest tym bardziej godne podziwu. Bycie dla drugiego człowieka nabiera nowego, magicznego znaczenia. I to dzięki osobom niepełnosprawnym możemy nadal doświadczać drugiego człowieka. Musimy pamiętać, że w każdych kontaktach z innymi przykładamy własną miarę do wszystkiego, co nas otacza i co czujemy. Tak łatwo jest kogoś ocenić! Także osoby niepełnosprawne! A moglibyśmy traktować ich jako odrębne jednostki, czerpać radość z tego, że z nimi obcujemy. Uczyć się od nich. Róbmy jednak to tylko wtedy, kiedy czujemy, że mamy na to siłę. Szacunek do innych jest możliwy tylko wtedy, kiedy szanujemy samych siebie - własne ciało i duszę. Nie bagatelizujmy i nie upraszczajmy tolerancji. Tolerancja jest złożonym słowem, dotyczy także nas samych i tego, czy w sobie mamy poukładane emocję i sprawy. Nie bądźmy tolerancyjni na siłę i akceptujący "bo tak wypada". Spójrzmy na siebie i odnajdźmy w nas pokłady dobrych uczuć i pozytywnego nastawienia do innych. Potem zdecydujmy się na pomoc i uczyńmy tą relację pretekstem do naszego życia, wyjścia z cienia naszych własnych problemów. Zaraźmy się tą nadzieją i przekażmy ją dalej. Tego życzę sobie i innym osobom, które czynnie uczestniczą w tworzeniu Stowarzyszenia, ale też próbują być lepszymi ludźmi w codziennych relacjach. Jak pisze Szymborska "Dusze się miewa./Nikt nie ma jej bez przerwy/i na zawsze" - trzeba o nią dbać. Więc dbajmy. Także dzięki aktywnemu uczestnictwu w tworzeniu takich specjalnych "miejsc" jak Ruch na Rzecz Godności Osób Niepełnosprawnych "Wyzwanie".
marjot